Jako dzieci próbujemy tworzyć siebie na potrzeby rodziców. Próbujemy dopasować się do ich wymagań wobec nas. Tworzymy doskonały obraz po to by być wystarczająco dobrymi dla naszych rodziców, potem nauczycieli, przyjaciół, przełożonych...
Jako dzieci próbujemy tworzyć siebie na potrzeby rodziców. Próbujemy dopasować się do ich wymagań wobec nas. Tworzymy doskonały obraz po to by być wystarczająco dobrymi dla naszych rodziców, potem nauczycieli, przyjaciół, przełożonych...
Boimy się odrzucenia, pragniemy być akceptowani, więc zakładamy maski. Tworzymy takie maski na każde potrzeby, bo wydaje nam się, że tak właśnie powinniśmy postępować.
Jednak nigdy nie jesteśmy wytworzonym obrazem. Powstaje wewnętrzny konflikt. Przestajemy zauważać siebie i być sobą, tymi elementami bez maski.
Przestajemy się zachowywać tak jak chcemy i robić to co chcemy naprawdę. Następuje odrzucenie siebie. Stajemy się niewolnikami i trudno tu mówić o szczęściu...
Efektem tego jest coś co często nazywane jest "lustrem". Projektujemy na zewnątrz nasze braki i niedoskonałości. Można to wykorzystać na dwa sposoby. Trwać w odrzucaniu lub wprowadzać zmiany w sobie.
Odrzucanie polega na krytykowaniu i pouczaniu innych, na ślepocie, że chodzi o nas samych. Zmiany, na zauważaniu, że "coś w tym jest" i przyjżeniu się co można w sobie polepszyć, bo sami nie jesteśmy w stanie zobaczyć co jest do uleczenia w sobie. Widzimy to w otaczających nas ludziach. Celem takiego widzenia jest akceptacja siebie i pokochanie siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę.
Wymaga to uczciwości wobec samych siebie, a nie wobec innych, pokory i ciągłej uwagi. Takie projektowanie jest odruchowe, nie jesteśmy tego do końca świadomi i czasem trudno nam je rozpoznać. Nie dowierzamy lub ignorujemy znaki. W rzeczywistości nic nie dzieje się na zewnątrz, to wszystko dzieje się w nas, a pojawiający się ludzie mają nam pomóc zauważyć to co warto w sobie zmienić.
Spojrzenie w głąb siebie, zobaczenie siebie i własnego zachowania, widzenie jakie to jest naprawdę pomaga odzyskać swoją własną moc do działania. Stajemy się niezależni i prawdziwi. Akceptujemy siebie i kochamy. Nic nie jest w stanie nas wytrącić z równowagi.
To nazywam swoją nową wolnością i swoim nowym szczęściem.
jaras jarty
piątek, 7 października 2011
Jak zostać super nianią?
Tym razem problem, który dotyczy niejednego z nas czyli... Jak zostać super nianią? W weekend zapracowani rodzice odetchną od codziennych obowiązków i będą mogli poświęcić ten czas dla rodziny. Dla niektórych to szczególna chwila, często nawet jedyna, aby porozmawiać ze swoimi dziećmi.
Również Dzień Matki Dzień dziecka czy Święta spędzane wspólnie, to dobry moment, by przez chwilę zastanowić się nad swoimi relacjami w rodzinie.
Często słyszymy, lub sami stykamy się na co dzień z problemami pomiędzy rodzicami, a dziećmi. Takie nieporozumienia na linii rodzice - dzieci często nazywamy konfliktem pokoleń.
Jednak czy on rzeczywiście istnieje? Czy spory wynikają tylko z różnicy wieku? A może takie problemy mają swoje korzenie w wychowaniu?
Każdy młody człowiek przechodzi okres buntu. Fakt ten dotyczy wszystkich. Rodzice również w swoim życiu mieli taki czas.
Określenie "konflikt pokoleń" jest zatem przesadzone. To raczej wymiana zdań wynikająca często z odmiennych poglądów. Nieporozumienia i spory mają swoje źródło w tym, iż ludzie bardziej wolą mówić niż słuchać. Szczególnie rodzice, często nie mając żadnych argumentów, wyrażają swoje zdanie kierując się nierzadko chęcią postawienia na swoim.
Dzieci przestają więc mówić i wtedy nietrudno już do sytuacji, w której jedynym ratunkiem jest pomoc psychologa. Rodzice nie potrafią sobie poradzić ze swoimi podopiecznymi nie zdając sobie sprawy, że często problem tkwi nie w "zbuntowanych nastolatkach", a w nich samych. Zdarza się, że w takich rodzinach dochodzi także do agresji, co staje się już sprawą niebagatelną...
Możliwe, że ten problem dotyczy lub będzie już wkrótce dotyczyć również Ciebie. Bycie rodzicem i wychowanie dzieci to odpowiedzialne i trudne zadanie. Lecz w każdej chwili możesz sięgnąć po praktyczne porady, dzięki którym sam możesz stać się "super nianią" :)
Najważniejsze aby zarówno dorośli jak i dzieci nauczyli się najpierw słuchać, aby skutecznie ze sobą rozmawiać.
Gorąco polecam świetną książkę, która będzie pomocna
nie tylko w kontaktach z dziećmi, ale z każdym rozmówcą:
"Jak słuchać by ludzie do nas mówili" autorstwa Hartley Mary.
Nie narzekajmy już więcej, że nie potrafimy się z nikim dogadać. Tak jak chemii czy matematyki - sztuki mówienia, trzeba się uczyć! Szczególnie jeśli naszym rozmówcą jest dziecko.
Aneta Styńska
Również Dzień Matki Dzień dziecka czy Święta spędzane wspólnie, to dobry moment, by przez chwilę zastanowić się nad swoimi relacjami w rodzinie.
Często słyszymy, lub sami stykamy się na co dzień z problemami pomiędzy rodzicami, a dziećmi. Takie nieporozumienia na linii rodzice - dzieci często nazywamy konfliktem pokoleń.
Jednak czy on rzeczywiście istnieje? Czy spory wynikają tylko z różnicy wieku? A może takie problemy mają swoje korzenie w wychowaniu?
Każdy młody człowiek przechodzi okres buntu. Fakt ten dotyczy wszystkich. Rodzice również w swoim życiu mieli taki czas.
Określenie "konflikt pokoleń" jest zatem przesadzone. To raczej wymiana zdań wynikająca często z odmiennych poglądów. Nieporozumienia i spory mają swoje źródło w tym, iż ludzie bardziej wolą mówić niż słuchać. Szczególnie rodzice, często nie mając żadnych argumentów, wyrażają swoje zdanie kierując się nierzadko chęcią postawienia na swoim.
Dzieci przestają więc mówić i wtedy nietrudno już do sytuacji, w której jedynym ratunkiem jest pomoc psychologa. Rodzice nie potrafią sobie poradzić ze swoimi podopiecznymi nie zdając sobie sprawy, że często problem tkwi nie w "zbuntowanych nastolatkach", a w nich samych. Zdarza się, że w takich rodzinach dochodzi także do agresji, co staje się już sprawą niebagatelną...
Możliwe, że ten problem dotyczy lub będzie już wkrótce dotyczyć również Ciebie. Bycie rodzicem i wychowanie dzieci to odpowiedzialne i trudne zadanie. Lecz w każdej chwili możesz sięgnąć po praktyczne porady, dzięki którym sam możesz stać się "super nianią" :)
Najważniejsze aby zarówno dorośli jak i dzieci nauczyli się najpierw słuchać, aby skutecznie ze sobą rozmawiać.
Gorąco polecam świetną książkę, która będzie pomocna
nie tylko w kontaktach z dziećmi, ale z każdym rozmówcą:
"Jak słuchać by ludzie do nas mówili" autorstwa Hartley Mary.
Nie narzekajmy już więcej, że nie potrafimy się z nikim dogadać. Tak jak chemii czy matematyki - sztuki mówienia, trzeba się uczyć! Szczególnie jeśli naszym rozmówcą jest dziecko.
Aneta Styńska
Moje dziecko nie chce się uczyć
Edukacja to bardzo ważny etap w życiu każdego człowieka. Ideałem jest dobre wykształcenie, a żeby go zdobyć trzeba się uczyć. Co robić gdy dziecku brak chęci do nauki? Mądry rodzic powinien zająć się edukacją swojego dziecka na poważnie. Tym bardziej, że współczesna szkoła uczy w większości zupełnie niepotrzebnych rzeczy.
Edukacja to bardzo ważny etap w życiu każdego człowieka. Ideałem jest dobre wykształcenie, a żeby go zdobyć trzeba się uczyć. Co robić gdy dziecku brak chęci do nauki?
Mądry rodzic powinien zająć się edukacją swojego dziecka na poważnie. Tym bardziej, że współczesna szkoła uczy w większości zupełnie niepotrzebnych rzeczy.
Powodów, dla których dziecko nie chce się uczyć może być cała masa, przy czym przez naukę rozumiem tutaj naukę szkolną i odrabianie lekcji w domu. Nie jest moim celem doszukiwanie się dlaczego dzieci nie chcą się uczyć, bo wiadomo, że prawie zawsze dotrzemy do lenistwa.
Przymus jako metoda nauczania
Przymus jest chyba najbardziej podstawową i najprostszą metodą na uczenie dzieci. Do tego też najskuteczniejszą. Co “nowocześniejsi” rodzice być może tutaj ze mną się nie zgodzą, ale jest to metoda sprawdzona i stara jak świat. Przymus towarzyszy każdej władzy, a władza jest jednym z elementów rodzicielstwa. Przymus pozwala też na ograniczenie lenistwa dziecka, ale też naszego, ponieważ jako rodzice powinniśmy uczestniczyć aktywnie w nauczaniu dziecka.
Systematyczność
O tym jak ważna w nauce jest systematyczność wie każdy, kto kiedykolwiek czegokolwiek się uczył. Znany jest nam “syndrom studenta”, który odkłada wszystko na ostatnią chwilę. Ostatnia noc przed egzaminem wystarcza do zaliczenia wymaganej partii materiału. Niestety za parę dni z tej wiedzy nic właściwie w głowie nie zostaje.
Wiedza, żeby mogła być wykorzystana, musi być podawana w małych, zrozumiałych porcjach. Temu z pomocą przychodzi właśnie systematyczność. Codzienne wykładanie, tłumaczenie i przypominanie materiału może pomóc dziecku w skutecznym opanowaniu wiedzy.
Co robić, gdy dziecko nie ma tyle sprytu i zdolności do nauki?
Przede wszystkim nie stawiać mu zbyt wygórowanych wymagań. Często słyszę rodziców mówiącym dzieciom, że muszą mieć same piątki, czy szóstki. Celująca ocena nie będzie miała potem w życiu żadnej wartości. Będzie służyć do chlubienia się osiągnięciami szkolnymi przy każdej okazji. Co więcej, najlepsze oceny nigdy nie mają przełożenia na nasze dochody.
Nie katujmy dzieci wiedzą książkową
Polski system oświatowy wywodzi się w prostej linii z epoki socjalizmu i takim jest nadal. System ten m. in. zakłada, że wszyscy ludzie są tacy sami, mieszkają w takich samych domach (lub blokach z wielkiej płyty) oraz posiadają mniej więcej taką samą wiedzę. Nieliczne jednostki wybijające się zostają naukowcami. Wszyscy obywatele wiedzą dużo i tak naprawdę niewiele.
Konsekwencją tego jest “program”, który jest realizowany w szkołach. Nie jest on w najmniejszym nawet stopniu dostosowany do indywidualnych zdolności i predyspozycji kształconych dzieci. Dlatego też są one uczone w większości niepotrzebnych rzeczy.
Osobiście uważam, że w obliczu takiego stanu rzeczy nie warto zupełnie ładować dzieciom do głowy zbędnej i suchej wiedzy. Proponuję podejść do tego po najmniejszej linii oporu. Doprowadzić do tego, żeby dziecko miało wiedzę “na państwowe trzy” lub bardziej ambitnie “na cztery” i to wszystko.
Rozpoznać talenty i skupić się na najważniejszym
Uważny i kochający rodzic zna bardzo dobrze swoje dziecko. Potrafi rozpoznać zdolności jakie jego dziecko posiada. Jednak większość rodziców tłumi w sobie obserwacje. Poniekąd jest to wynik socjalistycznej edukacji, którą większość z nas przeszła.
Nie oszukujmy się. Państwowa szkoła może nie rozpoznać geniusza w naszym dziecku. Nawet jeśli tak jest, to ma małe szanse na pomoc w rozwijaniu swojego talentu. Nikt obcy nie pomoże mu tak jak ty.
Np. wiesz, że dziecko ma dar do matematyki. Wtedy możesz zorganizować mu dodatkowe zajęcie w domu, ale w taki sposób, żeby praktycznie pokazywać zastosowania matematyki. To samo dotyczy innych przedmiotów szkolnych, ale nie tylko. Często zdarza się, że dziecko ma jakiś dar, który wymyka się z szablonu szkolnej edukacji. Tak jest np. w przypadku zdolności plastycznych, które również niekształcone przygasają.
Nie znam się na tym, więc jak mogę pomóc dziecku
Nie wszyscy muszą znać się na wszystkim. To jest “możliwe” tylko w socjaliźmie. Jeśli wydaje ci się, że nie umiesz sam(a) na tyle dobrze, że nie będziesz w stanie nauczyć dziecka- nie martw się tym. Jeśli będziesz siedział(a) z dzieckiem przy lekcjach, to samemu(ej) nauczysz się potrzebnej wiedzy przy tej właśnie okazji. Jestem pewien, że możesz spokojnie opanować materiał z zakresu podstawówki i gimnazjum.
Najcenniejsza jest praktyczna wiedza
Tak naprawdę nikt z nas nie wie kim w przyszłości będzie jego dziecko. Nie wiemy też czy wykorzysta wiedzę, którą im przekażemy. Tym bardziej nie wiemy, czy wykorzysta kiedykolwiek wiedzę szkolną. Dlatego uważam, że warto skupić się na rozwijaniu indywidualnych zdolności dziecka bardziej, niż na ładowaniu w niego suchej wiedzy akademickiej. W rozwoju takich zdolności mogą pomóc zajęcia praktyczne, których powinno być jak najwięcej.
Jerzy Łach
Edukacja to bardzo ważny etap w życiu każdego człowieka. Ideałem jest dobre wykształcenie, a żeby go zdobyć trzeba się uczyć. Co robić gdy dziecku brak chęci do nauki?
Mądry rodzic powinien zająć się edukacją swojego dziecka na poważnie. Tym bardziej, że współczesna szkoła uczy w większości zupełnie niepotrzebnych rzeczy.
Powodów, dla których dziecko nie chce się uczyć może być cała masa, przy czym przez naukę rozumiem tutaj naukę szkolną i odrabianie lekcji w domu. Nie jest moim celem doszukiwanie się dlaczego dzieci nie chcą się uczyć, bo wiadomo, że prawie zawsze dotrzemy do lenistwa.
Przymus jako metoda nauczania
Przymus jest chyba najbardziej podstawową i najprostszą metodą na uczenie dzieci. Do tego też najskuteczniejszą. Co “nowocześniejsi” rodzice być może tutaj ze mną się nie zgodzą, ale jest to metoda sprawdzona i stara jak świat. Przymus towarzyszy każdej władzy, a władza jest jednym z elementów rodzicielstwa. Przymus pozwala też na ograniczenie lenistwa dziecka, ale też naszego, ponieważ jako rodzice powinniśmy uczestniczyć aktywnie w nauczaniu dziecka.
Systematyczność
O tym jak ważna w nauce jest systematyczność wie każdy, kto kiedykolwiek czegokolwiek się uczył. Znany jest nam “syndrom studenta”, który odkłada wszystko na ostatnią chwilę. Ostatnia noc przed egzaminem wystarcza do zaliczenia wymaganej partii materiału. Niestety za parę dni z tej wiedzy nic właściwie w głowie nie zostaje.
Wiedza, żeby mogła być wykorzystana, musi być podawana w małych, zrozumiałych porcjach. Temu z pomocą przychodzi właśnie systematyczność. Codzienne wykładanie, tłumaczenie i przypominanie materiału może pomóc dziecku w skutecznym opanowaniu wiedzy.
Co robić, gdy dziecko nie ma tyle sprytu i zdolności do nauki?
Przede wszystkim nie stawiać mu zbyt wygórowanych wymagań. Często słyszę rodziców mówiącym dzieciom, że muszą mieć same piątki, czy szóstki. Celująca ocena nie będzie miała potem w życiu żadnej wartości. Będzie służyć do chlubienia się osiągnięciami szkolnymi przy każdej okazji. Co więcej, najlepsze oceny nigdy nie mają przełożenia na nasze dochody.
Nie katujmy dzieci wiedzą książkową
Polski system oświatowy wywodzi się w prostej linii z epoki socjalizmu i takim jest nadal. System ten m. in. zakłada, że wszyscy ludzie są tacy sami, mieszkają w takich samych domach (lub blokach z wielkiej płyty) oraz posiadają mniej więcej taką samą wiedzę. Nieliczne jednostki wybijające się zostają naukowcami. Wszyscy obywatele wiedzą dużo i tak naprawdę niewiele.
Konsekwencją tego jest “program”, który jest realizowany w szkołach. Nie jest on w najmniejszym nawet stopniu dostosowany do indywidualnych zdolności i predyspozycji kształconych dzieci. Dlatego też są one uczone w większości niepotrzebnych rzeczy.
Osobiście uważam, że w obliczu takiego stanu rzeczy nie warto zupełnie ładować dzieciom do głowy zbędnej i suchej wiedzy. Proponuję podejść do tego po najmniejszej linii oporu. Doprowadzić do tego, żeby dziecko miało wiedzę “na państwowe trzy” lub bardziej ambitnie “na cztery” i to wszystko.
Rozpoznać talenty i skupić się na najważniejszym
Uważny i kochający rodzic zna bardzo dobrze swoje dziecko. Potrafi rozpoznać zdolności jakie jego dziecko posiada. Jednak większość rodziców tłumi w sobie obserwacje. Poniekąd jest to wynik socjalistycznej edukacji, którą większość z nas przeszła.
Nie oszukujmy się. Państwowa szkoła może nie rozpoznać geniusza w naszym dziecku. Nawet jeśli tak jest, to ma małe szanse na pomoc w rozwijaniu swojego talentu. Nikt obcy nie pomoże mu tak jak ty.
Np. wiesz, że dziecko ma dar do matematyki. Wtedy możesz zorganizować mu dodatkowe zajęcie w domu, ale w taki sposób, żeby praktycznie pokazywać zastosowania matematyki. To samo dotyczy innych przedmiotów szkolnych, ale nie tylko. Często zdarza się, że dziecko ma jakiś dar, który wymyka się z szablonu szkolnej edukacji. Tak jest np. w przypadku zdolności plastycznych, które również niekształcone przygasają.
Nie znam się na tym, więc jak mogę pomóc dziecku
Nie wszyscy muszą znać się na wszystkim. To jest “możliwe” tylko w socjaliźmie. Jeśli wydaje ci się, że nie umiesz sam(a) na tyle dobrze, że nie będziesz w stanie nauczyć dziecka- nie martw się tym. Jeśli będziesz siedział(a) z dzieckiem przy lekcjach, to samemu(ej) nauczysz się potrzebnej wiedzy przy tej właśnie okazji. Jestem pewien, że możesz spokojnie opanować materiał z zakresu podstawówki i gimnazjum.
Najcenniejsza jest praktyczna wiedza
Tak naprawdę nikt z nas nie wie kim w przyszłości będzie jego dziecko. Nie wiemy też czy wykorzysta wiedzę, którą im przekażemy. Tym bardziej nie wiemy, czy wykorzysta kiedykolwiek wiedzę szkolną. Dlatego uważam, że warto skupić się na rozwijaniu indywidualnych zdolności dziecka bardziej, niż na ładowaniu w niego suchej wiedzy akademickiej. W rozwoju takich zdolności mogą pomóc zajęcia praktyczne, których powinno być jak najwięcej.
Jerzy Łach
Podrywanie nie jest wcale takie trudne:)
Podrywanie na czacie jest skuteczne ale wcale nie takie proste. Pamiętaj, że rozmawiając z dziewczyną mimo to iż robisz to wirtualnie, to ona jest żywym człowiekiem i odbiera wszystko tak jak przy normalnym spotkaniu. rając pokój rozmowy korzystaj tylko z lokalnych pokoi ...
Podrywanie na czacie jest skuteczne ale wcale nie takie proste.
Pamiętaj, że rozmawiając z dziewczyną mimo to iż robisz to wirtualnie, to ona jest żywym człowiekiem i odbiera wszystko tak jak przy normalnym spotkaniu.
ETAP I
Wybierając pokój rozmowy korzystaj tylko z lokalnych pokoi Twojego miasta. Fakt, że masz tam mniejszy wybór ale szansa na spotkanie się z osobą która mieszka 400km od Ciebie są mizerne, a więc szkoda czasu.
Jaki wybrać Nick?
W Nicku (pseudonimie czatowym) unikaj stwierdzeń "samotny" "nieszczęśliwy" "opuszczony" "zdołowany" jaka dziewczyna będzie miała ochotę podjąć rozmowę narażając się na to że będzie musiała wyczytywać Twoje żale i smutki? Wystrzegaj się też Nicków typu "playboy" "Maczo" itp. Największą sympatią cieszą się nicki najprostsze typu "Misiek" "Poznaniak" i oczywiście imiona.
ETAP II
Zaczynając rozmowę musisz mieć już przygotowany temat. Unikaj krótkiego "Cze" "hej" najlepiej napisz "cześć" lub "witam" Przykładowe wzorcowe powitanie "czesc jestem z Wrocławia a Ty skąd? Zadając pierwsze pytanie powiedz też coś o sobie to dodatkowo zwróci zainteresowanie Tobą, a przecież to o to w tym wszystkim chodzi. Nie zadawaj pytań jakich tysiące zadają faceci nie wal z grubej rury na samym początku np. "jak wyglądasz" "chcesz się spotkać" takie pytania spalają Cię na wejściu.
Idealnym wątkiem na początek rozmowy jest zapytanie się czy często czatujesz. Sam na to pytanie odpowiedz że bardzo rzadko, niech poczuje się wyróżniona.
Zapytaj czym się zajmuje wyraź zdecydowane zainteresowanie jej pracą/szkołą. Pokaż że jesteś dżentelmenem i zadaj pytanie:
"Czy mogę Ci zadać osobiste pytanie?" nigdy nie zdarzyło mi się, że nie mogłem .
Zadaj osobiste już wyczekiwane przez kobietę pytanie "jakich lubisz facetów?" jeżeli odpowie że trudno powiedzieć lub opisze Ci kilka cech takiego facet zapytaj czy znalazła już takiego.
Tym prostym sposobem dowiesz się czy jest wolna. Kontynuując rozmowę bądź dowcipny, opowiadaj, śmieszne, gagi, zdarzenia.
Idealnym końcem pierwszej rozmowy będzie jeżeli to Ty pierwszy ją zakończysz poprzeć to słowami, że już dawno z nikim tak fajnie Ci się nie rozmawiało. Poproś o numer GG oczywiście podaj sam najpierw, przykład: "moglibyśmy jeszcze kiedyś porozmawiać? Moje gg: xxxxxxx, dasz mi swój numer?"
ETAP III czyli kontynuacja znajomości
Założyłem że w czasie pierwszej rozmowy okazałeś się zabawny i czarujący.
Teraz kiedy masz już jej numer gg daj opis dla niej (bardzo to lubią)
Pokaż że Ci na niej zależy tylko nie za szybko (!!!) po wypadnie to nienaturalnie rób to ostrożnie i stopniowo.
Najlepiej jak będziesz jej pokazywał, że staje się dla Ciebie najważniejsza.
Wspomnij kiedyś w rozmowie, że miałeś iść dziś z kumplami na piwo ale wolisz posiedzieć i popisać z nią.
Nie zaszkodzi również odrobina zazdrości napisz coś o koleżance z pracy albo ze szkoły, sam też pytaj o kolegów o których pisze ona.
Jak ognia unikaj ostrej krytyki wobec swoich EX partnerek. Wogóle staraj się za dużo o nich nie pisać i rozmawiać.
Nie śpiesz się ze spotkaniem piszcie ze sobą około dwóch trzech tygodni, zresztą wcześniej czy później to ona je zaproponuje.
Jeszcze jedna ważna rzecz nie kłam bezsensu np. jak wygladzasz, jaki masz samochód to wyjdzie przy pierwszym spotkaniu i narazisz się jeszcze na kilka wyzwisk które Ci pośle:)
Oczywiście jeżeli już kłamiesz bądź ostrożny nie daj się złapać i myśl nad tym co piszesz.
Uważaj na tak zwane testy czyli zachowuj stoicki spokój kiedy Ci wyśle obleśne niby swoje zdjęcia.
Nie wpadaj w panike kiedy napisze że ma trójke dzieci albo AIDS.
Najprawdopodobnie tylko Cie testuje i musisz w tym teście wypaść idealnie czyli wygląd, dzieci i jej choroba nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia.
Kiedy już się dowiesz od niej samej że to test wykaż wściekłość ale oczywiście bardzo szybko jej to wspaniałomyślnie wybacz:)
UWAGA! Na podpuchy mogą pisać do Ciebie jej koleżanki (oczywiście nie przyznają się do tego) i Cię zagadywać takie rozmowy kwituj szybko tym, że kogoś masz i najlepiej blokuj numer nie wdawaj się w żadną nawet najkrótszą dyskusje.
A kiedy już nadejdzie długo oczekiwany dzień spotkania, ubierz się ładnie, ogol, wypachnij, przygotuj gotówke,kup kwiaty i prezerwatywy(NIE ZAPOMNIJ O KWIATACH!), nie schlej się jak świnia na tym spotkaniu.
A masz całkiem duże szanse na udany sex średnio na 6-7 spotkaniu a kto wie może nawet i na dłuższy związek.
Jeżeli mój poradnik pomógł Ci to pamietaj o nie roszczeniu do mnie żadnych pretensji z tego powodu, że się ożeniłeś lub zrobiłeś dziecko:)
Sam przecież kazałem kupić Ci prezerwatywy:)
POWODZENIA - Wierz mi będzie Ci potrzebne:)
Grzegorz Snarski
Podrywanie na czacie jest skuteczne ale wcale nie takie proste.
Pamiętaj, że rozmawiając z dziewczyną mimo to iż robisz to wirtualnie, to ona jest żywym człowiekiem i odbiera wszystko tak jak przy normalnym spotkaniu.
ETAP I
Wybierając pokój rozmowy korzystaj tylko z lokalnych pokoi Twojego miasta. Fakt, że masz tam mniejszy wybór ale szansa na spotkanie się z osobą która mieszka 400km od Ciebie są mizerne, a więc szkoda czasu.
Jaki wybrać Nick?
W Nicku (pseudonimie czatowym) unikaj stwierdzeń "samotny" "nieszczęśliwy" "opuszczony" "zdołowany" jaka dziewczyna będzie miała ochotę podjąć rozmowę narażając się na to że będzie musiała wyczytywać Twoje żale i smutki? Wystrzegaj się też Nicków typu "playboy" "Maczo" itp. Największą sympatią cieszą się nicki najprostsze typu "Misiek" "Poznaniak" i oczywiście imiona.
ETAP II
Zaczynając rozmowę musisz mieć już przygotowany temat. Unikaj krótkiego "Cze" "hej" najlepiej napisz "cześć" lub "witam" Przykładowe wzorcowe powitanie "czesc jestem z Wrocławia a Ty skąd? Zadając pierwsze pytanie powiedz też coś o sobie to dodatkowo zwróci zainteresowanie Tobą, a przecież to o to w tym wszystkim chodzi. Nie zadawaj pytań jakich tysiące zadają faceci nie wal z grubej rury na samym początku np. "jak wyglądasz" "chcesz się spotkać" takie pytania spalają Cię na wejściu.
Idealnym wątkiem na początek rozmowy jest zapytanie się czy często czatujesz. Sam na to pytanie odpowiedz że bardzo rzadko, niech poczuje się wyróżniona.
Zapytaj czym się zajmuje wyraź zdecydowane zainteresowanie jej pracą/szkołą. Pokaż że jesteś dżentelmenem i zadaj pytanie:
"Czy mogę Ci zadać osobiste pytanie?" nigdy nie zdarzyło mi się, że nie mogłem .
Zadaj osobiste już wyczekiwane przez kobietę pytanie "jakich lubisz facetów?" jeżeli odpowie że trudno powiedzieć lub opisze Ci kilka cech takiego facet zapytaj czy znalazła już takiego.
Tym prostym sposobem dowiesz się czy jest wolna. Kontynuując rozmowę bądź dowcipny, opowiadaj, śmieszne, gagi, zdarzenia.
Idealnym końcem pierwszej rozmowy będzie jeżeli to Ty pierwszy ją zakończysz poprzeć to słowami, że już dawno z nikim tak fajnie Ci się nie rozmawiało. Poproś o numer GG oczywiście podaj sam najpierw, przykład: "moglibyśmy jeszcze kiedyś porozmawiać? Moje gg: xxxxxxx, dasz mi swój numer?"
ETAP III czyli kontynuacja znajomości
Założyłem że w czasie pierwszej rozmowy okazałeś się zabawny i czarujący.
Teraz kiedy masz już jej numer gg daj opis dla niej (bardzo to lubią)
Pokaż że Ci na niej zależy tylko nie za szybko (!!!) po wypadnie to nienaturalnie rób to ostrożnie i stopniowo.
Najlepiej jak będziesz jej pokazywał, że staje się dla Ciebie najważniejsza.
Wspomnij kiedyś w rozmowie, że miałeś iść dziś z kumplami na piwo ale wolisz posiedzieć i popisać z nią.
Nie zaszkodzi również odrobina zazdrości napisz coś o koleżance z pracy albo ze szkoły, sam też pytaj o kolegów o których pisze ona.
Jak ognia unikaj ostrej krytyki wobec swoich EX partnerek. Wogóle staraj się za dużo o nich nie pisać i rozmawiać.
Nie śpiesz się ze spotkaniem piszcie ze sobą około dwóch trzech tygodni, zresztą wcześniej czy później to ona je zaproponuje.
Jeszcze jedna ważna rzecz nie kłam bezsensu np. jak wygladzasz, jaki masz samochód to wyjdzie przy pierwszym spotkaniu i narazisz się jeszcze na kilka wyzwisk które Ci pośle:)
Oczywiście jeżeli już kłamiesz bądź ostrożny nie daj się złapać i myśl nad tym co piszesz.
Uważaj na tak zwane testy czyli zachowuj stoicki spokój kiedy Ci wyśle obleśne niby swoje zdjęcia.
Nie wpadaj w panike kiedy napisze że ma trójke dzieci albo AIDS.
Najprawdopodobnie tylko Cie testuje i musisz w tym teście wypaść idealnie czyli wygląd, dzieci i jej choroba nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia.
Kiedy już się dowiesz od niej samej że to test wykaż wściekłość ale oczywiście bardzo szybko jej to wspaniałomyślnie wybacz:)
UWAGA! Na podpuchy mogą pisać do Ciebie jej koleżanki (oczywiście nie przyznają się do tego) i Cię zagadywać takie rozmowy kwituj szybko tym, że kogoś masz i najlepiej blokuj numer nie wdawaj się w żadną nawet najkrótszą dyskusje.
A kiedy już nadejdzie długo oczekiwany dzień spotkania, ubierz się ładnie, ogol, wypachnij, przygotuj gotówke,kup kwiaty i prezerwatywy(NIE ZAPOMNIJ O KWIATACH!), nie schlej się jak świnia na tym spotkaniu.
A masz całkiem duże szanse na udany sex średnio na 6-7 spotkaniu a kto wie może nawet i na dłuższy związek.
Jeżeli mój poradnik pomógł Ci to pamietaj o nie roszczeniu do mnie żadnych pretensji z tego powodu, że się ożeniłeś lub zrobiłeś dziecko:)
Sam przecież kazałem kupić Ci prezerwatywy:)
POWODZENIA - Wierz mi będzie Ci potrzebne:)
Grzegorz Snarski
Dziecko w rodzinie z problemem alkoholowym
Jeśli Twoją rodzinę dotyka problem nadużywania alkoholu, to wiesz najlepiej, jakie traumatyczne doświadczenia niesie to za sobą. Ich uczestnikiem jest także Twoje dziecko. Jeśli pozostawisz je samemu sobie, może wyrosnąć na emocjonalnego kalekę, niezdolnego w dorosłym życiu do odczuwania zwykłego, ludzkiego szczęścia.
Jolanta Gajda
W rodzinach, w których jeden z rodziców nadużywa alkoholu, wszystko się kręci wokół tego właśnie rodzica. Dla uproszczenia nazwijmy go ojcem, choć oczywiście uzależniona może być równie dobrze mama. Pozostali członkowie rodziny zadają sobie wciąż te same pytania: Co ojciec teraz robi? Czy pije? W jakim stanie wróci do domu? O której wróci? Jaki będzie miał humor? Czy straci wszystkie pieniądze? itd. Całe życie rodziny koncentruje się na ojcu i jego piciu, podczas gdy inne osoby - w tym również dziecko - pozostają w cieniu. Sprawy i problemy dziecka wydają się nieistotne w obliczu tragedii rodzinnej. Dziecko jest zostawione samemu sobie.
Na pierwszy rzut oka dzieci te nie różnią się od pozostałych rówieśników. Często są dobrymi - ba, nawet najlepszymi uczniami, są grzeczne, nie sprawiają kłopotu. Patrząc na nie nikt nie podejrzewa, że w ich rodzinie rozgrywa się dramat. Tymczasem odbiciem domowej rzeczywistości jest to, co się dzieje w psychice dziecka. Dziecko doświadcza ogromnej ilości napięć, lęków, dezorientacji i pozostaje z tym wszystkim osamotnione.
Taki stan rzeczy sprzyja tworzeniu się obronnej postawy życiowej. Czym to się przejawia? Dziecko wychowywane w zdrowej rodzinie jest otwarte i ufne, rozgląda się, wędruje, eksperymentuje. Dziecko, które wykształciło w sobie postawę obronną, zastyga - można by rzec - w postawie czujności, gotowości na przyjęcie ataku. Napina się i zamyka w sobie. Nie podejmuje ryzyka, paraliżuje go lęk przed zmianami.
Postawa ta wynika z przeżywanych urazów. Dziecko doświadcza przecież bólu, przemocy, upokorzenia czy nawet seksualnego nadużycia. Postawa obronna wynika także z poczucia chaosu, niepokoju, wrażenia nieprzewidywalności, braku oparcia. Dziecko nigdy nie wie, co za chwilę się wydarzy, nie ma pewności, czego może się po rodzicach spodziewać.
Każdemu człowiekowi, szczególnie zaś dziecku, potrzebna jest jakaś mapa, która pozwoli mu się zorientować w otoczeniu. Mapa, która podpowie, jaka droga jest dobra, a jaka zła, które postępowanie spotka się z nagrodą, a które z karą. Dziecko chciałoby mieć pewność, że jeśli je coś zaboli, to mama pocałuje. Jeśli ma coś ważnego do powiedzenia, to zostanie wysłuchane. Jeśli rodzice coś obiecają, to dotrzymają słowa. Jeśli czegoś zabronią, to naprawdę jest to naganne.
Tymczasem w rodzinie alkoholowej dziecko doświadcza totalnego zagubienia i chaosu. Nigdy nie wiadomo, na co może liczyć. Wszystko zależy od chwilowego nastroju.
Cokolwiek nie zrobi, w ocenie dorosłych robi to źle. Gdy czasem zapłacze, raz mama pocałuje, innym razem zbije. Nikt go nie wysłucha, bo sprawy dziecka wydają się błahe. Dziecku przecież nie wolno obarczać problemami już i tak udręczonej psychicznie mamy. Obietnice są czasem spełniane, a czasem nie i nie wiadomo, od czego to zależy. Dorośli raz się kochają, raz nienawidzą. Jeszcze wczoraj była w domu awantura, a już dziś mama i tata tulą się czule do siebie.
Cokolwiek nie zrobi, w ocenie dorosłych robi to źle. Gdy czasem zapłacze, raz mama pocałuje, innym razem zbije. Nikt go nie wysłucha, bo sprawy dziecka wydają się błahe. Dziecku przecież nie wolno obarczać problemami już i tak udręczonej psychicznie mamy. Obietnice są czasem spełniane, a czasem nie i nie wiadomo, od czego to zależy. Dorośli raz się kochają, raz nienawidzą. Jeszcze wczoraj była w domu awantura, a już dziś mama i tata tulą się czule do siebie.
Tego rodzaju chaos sprawia, że dziecko odrywa się od rzeczywistości. Wydaje mu się, że na nic nie ma wpływu. Zatraca poczucie przyczyny i skutku. By przetrwać, uczy się trzech rzeczy: nie ufać, nie mówić i nie odczuwać. Nie ufać, bo zawiedzione nadzieje i niedotrzymane obietnice sprawiają zbyt duży ból. Nie mówić, bo w domu nie wolno mówić źle o mamie czy tacie, nie wolno mówić o tym, co boli, smuci czy złości. W domu panuje ponura zmowa milczenia, a dziecko - z konieczności - staje się jej uczestnikiem. Nie można też poskarżyć się obcym, poprosić kogoś o pomoc, bo to przecież wstyd... I w końcu - uczy się też nie odczuwać emocji, bo tak jest bezpieczniej. Nie odczuwać bólu, smutku, złości, strachu, nienawiści. Nie odczuwać, by znieczulić samego siebie i by łatwiej było to wszystko znieść. Nie odczuwać, by nie zranić swoimi negatywnymi emocjami któregoś z rodziców i nie stracić w konsekwencji ich miłości.
To wszystko sprawia, że w umyśle dziecka jest totalny chaos myśli i uczuć oraz cała masa skrywanych, tłamszonych emocji. Olbrzymie zagubienie i napięcie wewnętrzne. Takie przeżycia nie pozostają oczywiście bez wpływu na przyszłe życie dziecka. Jeśli całe jego dzieciństwo upłynie w tym chorym, dysfunkcyjnym systemie, gdzie nikt nie zadba o jego zdrowie emocjonalne, dziecko może wyrosnąć na emocjonalnego kalekę, niezdolnego do osiągnięcia szczęścia i pełnej
samorealizacji.
samorealizacji.
Można jednak zmienić ten scenariusz. Jeśli Twoją rodzinę dotyka opisywany tu problem, możesz - mimo niesprzyjających okoliczności, zadbać o to, by zapewnić dziecku lepsze warunki rozwoju. By wyrosło na człowieka pewnego siebie, świadomego własnej wartości, otwartego, pogodnego, osiągającego sukcesy. Oto kilka najważniejszych wskazówek:
1. przede wszystkim zdobądź wiedzę na temat alkoholizmu. Wiedza to potężny oręż w walce z tą chorobą. W społeczeństwie panuje wiele błędnych mitów na jej temat, a te prowadzą do błędnych poczynań i w konsekwencji do pogarszania sytuacji. Poczytaj książki na ten temat, znajdź w internecie informacje wpisując w wyszukiwarkę hasło "współuzależnienie" i koniecznie zacznij uczestniczyć w grupach wsparcia AL-ANON. Dzięki temu zmienisz się, a zmiana w Tobie będzie miała kolosalny i niezwykle pozytywny wpływ na Twoje dziecko.
2. rozmawiaj z dzieckiem o wszystkim, co sie dzieje w domu. Żadnych tematów tabu. Pozwól mu pytać o wszystko, odpowiadaj szczerze i najlepiej jak potrafisz, zgodnie ze swoja wiedzą. Żadnych niejasności, enigmatycznych odpowiedzi, owijania w bawełnę, ukrywania.
3. akceptuj wszystkie uczucia dziecka. Nawet jeśli złości się na Ciebie, okazuje współczucie wobec osoby pijącej lub wręcz powie, że kocha ojca bardziej niż Ciebie. Daj mu do zrozumienia, że cokolwiek odczuwa - jest to OK. Ważne jest jedynie to, by forma wyrażania gniewu czy złości była odpowiednia (bez obraźliwych słów i gestów). Upewnij je, że może otwarcie mówić o tym, co czuje, nie będąc narażony na odrzucenie z Twojej strony.
4. nie zgrywaj przed dzieckiem osoby nieomylnej, nieskazitelnej, idealnej. Jesteś zwyczajnym człowiekiem, mającym prawo do chwil słabości i do popełniania błędów. Niech dziecko widzi w Tobie człowieka, a nie kamienny posąg.
5. bądź konsekwentna i stanowcza. Niech dziecko wie, za co otrzyma karę, a za co pochwałę czy nagrodę. Jeśli coś obiecasz - dotrzymuj słowa. Jeśli czegoś zabronisz, nie zmieniaj zdania pod wpływem impulsu. Nie staraj się pozyskać względów dziecka pobłażliwością. Niech Twoje zachowania będą logiczne i przewidywalne.
6. pracuj nad sobą, by nie okazywać przy dziecku nadmiernych reakcji lękowych czy histerycznych. Grupa wsparcia AL-ANON będzie w tym dla Ciebie wielką pomocą. Tam się wzmocnisz, a dzięki temu staniesz się rzeczywistym oparciem dla swojego dziecka.
7. nie koncentruj się na alkoholiku i jego piciu. Pomagasz mu tym samym trwać w jego nałogu. Skoncentruj się na sobie i swoim dziecku. Stawiaj Wasze potrzeby na pierwszym miejscu. Zatroszcz się o Wasze bezpieczeństwo emocjonalne i materialne, nawet jeśli będzie się to wiązało z podjęciem jakichś radykalnych decyzji. Alkoholikowi nie pomożesz. Możesz natomiast pomóc sobie i dziecku.
8. zawsze, bez względu na okoliczności, zapewniaj dziecko o tym, że je kochasz. Często je przytulaj, obdarzaj autentyczną uwagą, gdy sygnalizuje, że potrzebuje się przed Tobą wygadać. Nawet jeśli sama pochodzisz z rodziny dysfunkcyjnej i nigdy nie okazywano Ci czułości, możesz się teraz tego nauczyć. Znajdź siły na życzliwy uśmiech i czuły dotyk dla dziecka. Ono tego bardzo potrzebuje.
Pamiętaj - nie pomożesz alkoholikowi, koncentrując na nim swoje życie. Istotą tej choroby jest to, że alkoholik - aby zacząć się leczyć - musi poczuć na własnej skórze wszystkie negatywne skutki swojej choroby. Musi zostać ze swą chorobą sam, by znaleźć się na samym dnie, z którego będzie miał szansę się odbić. Żeby pomóc Wam wszystkim, musisz zająć się tylko i wyłącznie sobą i dzieckiem.
Los Twój i Twojego dziecka leży w Twoich rękach.
Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.
Od Ciebie zależy, co z tym zrobisz.
Jak zająć dziecko w samolocie?
Podróż z małym dzieckiem to nie lada wyzwanie. Jeśli chcesz lecieć z dzieckiem samolotem, powinnaś wcześniej wszystko dobrze sobie zaplanować. Powinnaś wcześniej nie tylko mieć przygotowane jedzenie dla dziecka, ale także mieć coś, czym zajmie się w samolocie....
Podróż z małym dzieckiem to nie lada wyzwanie. Jeśli chcesz lecieć z dzieckiemsamolotem, powinnaś wcześniej wszystko dobrze sobie zaplanować. Powinnaś wcześniej nie tylko mieć przygotowane jedzenie dla dziecka, ale także mieć coś, czym zajmie się w samolocie.
Podróż z niemowlęciem może być łatwiejsza niż ze starszym dzieckiem. Maluchowi można w czasie podróży podać butelkę z mlekiem, można kołysać dziecko na rękach, poza tym, większość czasu może ono spędzić drzemiąc. O wiele trudniej bywa w dzieckiem mającym dwa czy trzy lata. Wtedy trzeba się bardzo natrudzić, aby siedziało ono spokojnie w czasie lotu, zwłaszcza, jeśli nasze dziecko jest bardzo ruchliwe i nie lubi być w bezruchu.
Jednak dla takich maluchów możemy przygotować kilka zajęć, podczas których mogą spokojnie siedzieć. Jeśli dziecko lubi słuchać bajek, zabierz koniecznie ze sobą w podróż kilka książeczek, najlepiej z obrazkami i treścią dostosowaną do wieku dziecka, aby naprawdę z chęcią słuchało ich.
W podróż możesz także zabrać bajki do oglądania, o ile masz ze sobą przenośny komputer lub inne urządzenie, na którym możesz odtworzyć maluchowi nagranie. Ponadto, pamiętaj, aby zabrać ulubioną zabawkę dziecka, np. misia czy lalkę, którą dziecko zajmie się w czasie drogi. Wtedy przed podróżą musisz wytłumaczyć dziecku, powinno się ono zajmować swoim maluchem w czasie lotu samolotem. Dziecko ma zajęcie, a Ty trochę spokojnie spędzonego czasu. Możesz także zadawać dziecku zadania związane z opieką nad misiem czy lalką, np. powiedz, że teraz trzeba nakarmić misia, a potem trzeba go położyć spać, itd.
Pamiętaj, że możesz przez cały czas rozmawiać z dzieckiem lub opowiadać mu ciekawe bajki. Dzieci zwykle bardzo lubią słuchać bajek, zwłaszcza tych opowiadanych przez rodziców.
Dlatego, podczas podróży zajmij czymś dziecko, a lot samolotem upłynie Wam spokojnie i w miłej atmosferze.
Monika Ika
Podróż z małym dzieckiem to nie lada wyzwanie. Jeśli chcesz lecieć z dzieckiemsamolotem, powinnaś wcześniej wszystko dobrze sobie zaplanować. Powinnaś wcześniej nie tylko mieć przygotowane jedzenie dla dziecka, ale także mieć coś, czym zajmie się w samolocie.
Podróż z niemowlęciem może być łatwiejsza niż ze starszym dzieckiem. Maluchowi można w czasie podróży podać butelkę z mlekiem, można kołysać dziecko na rękach, poza tym, większość czasu może ono spędzić drzemiąc. O wiele trudniej bywa w dzieckiem mającym dwa czy trzy lata. Wtedy trzeba się bardzo natrudzić, aby siedziało ono spokojnie w czasie lotu, zwłaszcza, jeśli nasze dziecko jest bardzo ruchliwe i nie lubi być w bezruchu.
Jednak dla takich maluchów możemy przygotować kilka zajęć, podczas których mogą spokojnie siedzieć. Jeśli dziecko lubi słuchać bajek, zabierz koniecznie ze sobą w podróż kilka książeczek, najlepiej z obrazkami i treścią dostosowaną do wieku dziecka, aby naprawdę z chęcią słuchało ich.
W podróż możesz także zabrać bajki do oglądania, o ile masz ze sobą przenośny komputer lub inne urządzenie, na którym możesz odtworzyć maluchowi nagranie. Ponadto, pamiętaj, aby zabrać ulubioną zabawkę dziecka, np. misia czy lalkę, którą dziecko zajmie się w czasie drogi. Wtedy przed podróżą musisz wytłumaczyć dziecku, powinno się ono zajmować swoim maluchem w czasie lotu samolotem. Dziecko ma zajęcie, a Ty trochę spokojnie spędzonego czasu. Możesz także zadawać dziecku zadania związane z opieką nad misiem czy lalką, np. powiedz, że teraz trzeba nakarmić misia, a potem trzeba go położyć spać, itd.
Pamiętaj, że możesz przez cały czas rozmawiać z dzieckiem lub opowiadać mu ciekawe bajki. Dzieci zwykle bardzo lubią słuchać bajek, zwłaszcza tych opowiadanych przez rodziców.
Dlatego, podczas podróży zajmij czymś dziecko, a lot samolotem upłynie Wam spokojnie i w miłej atmosferze.
Monika Ika
Jaka muzyka dla malucha?
Na zajęciach Kreatywki – Pracowni Dziecięcych Marzeń niejednokrotnie rodzice zadają nam pytanie jakiej muzyki słuchać z dzieckiem, aby najlepiej stymulować jego rozwój. Niestety odpowiedź nie jest prosta i nie jest jednakowa dla wszystkich.
W życiu prenatalnym
Dziecko słyszy już na długo przed urodzeniem. Nie tylko słyszy, ale też słucha i może mieć swoje ulubione kompozycje, podczas słuchania których wyraźnie się ożywia lub uspokaja. Mimo, że dźwięki muzyki dobiegają do dziecka wygłuszone przez warstwę skóry i wód płodowych to dziecko potrafi już rozpoznawać melodie.
Naukowcy jednak twierdzą, że na preferencje dziecka przed urodzeniem ma największy wpływ przyjemność odczuwana przez matkę. W organizmie człowieka, który słucha ulubionej muzyki wytwarza się hormon szczęścia i to właśnie on powoduje, że dziecko w łonie matki słuchającej ulubionych kompozycji odczuwa przyjemność. Mamy zatem mają olbrzymi wpływ na preferencje muzyczne swojego dziecka, ale też ogromną szansę, by już na tym etapie wyrabiać jego gust. Jeżeli chcemy, aby nasze dziecko lubiło muzykę poważną to można już podczas ciąży serwować maluszkowi porcję muzycznych doświadczeń. Oczywiście pod warunkiem, że mama słuchając muzyki poważnej nie zaciska zębów, aby wytrzymać jeszcze jedną część symfonii, bo wówczas odniesie przeciwny skutek!
Po urodzeniu
Moment przyjścia na świat jest dla dziecka olbrzymim szokiem. Jego poczucie bezpieczeństwa zostaje zachwiane, a wszystkie zmysły zostają zbombardowane ogromną ilością różnorodnych bodźców, niekoniecznie odczuwanych jako przyjemne. Jeśli dziecko szybko znajdzie się w ramionach matki to strach i niepewność szybko przemijają. Gdy mama przemawia do swojego maleństwa, ono słyszy tak dobrze znany mu głos i uspokaja się. Można wówczas zwiększyć poczucie bezpieczeństwa zapewniając dziecku więcej dobrze mu znanych dźwięków w postaci słuchanych wcześniej kompozycji. Oczywiście najodpowiedniejszą muzyką będą łagodne dźwięki o dość wysokiej częstotliwości, konsonansowej harmonii, z melodyjnymi, wyrazistymi tematami, koniecznie w tonacjach durowych, w niespiesznych tempach. Taka muzyka wpłynie łagodząco i uspokajająco na skołatany układ nerwowy małego człowieka, a jednocześnie poprawi nastrój świeżo upieczonej mamy.
Co to jednak oznacza w praktyce? Po jakie utwory i których kompozytorów sięgnąć? Chcąc dać możliwie najlepsze wskazówki rodzicom nie obeznanym z muzycznymi arkanami polecę spośród ogromu dostępnego repertuaru muzykę instrumentalną Wolfganga Amadeusza Mozarta. Spośród nagrań wybieramy części pogodne, które mają dopisek „dur” (w odróżnieniu od „moll”) oraz tempo wolne lub umiarkowane (largo, larghetto, adagio, andante, andantino, moderato). Następnie spośród bogactwa kompozycji tego kompozytora wybieramy te, które nam się najbardziej podobają.
Baraszkujący eksplorator
Maluszek szczęśliwie szybko zapomina niedogodności z pierwszych chwil życia i jeśli tylko ma zapewnione podstawowe potrzeby, bardzo szybko rusza na poznawanie świata. Najpierw to co najbliżej, a później stopniowo coraz dalej. Radość i energia towarzysząca dziecku w tym czasie nie ma sobie równej. Iluż dorosłych wzdycha zazdrośnie marząc o takiej pasji podczas wszystkich działań!
W tym momencie sprawa z poleceniem dobrej dla dziecka muzyki ogromnie się komplikuje, gdyż zależy to zarówno od temperamentu i upodobań dziecka, od momentu w ciągu dnia, jak i od celu jaki chcemy osiągnąć. Na spotkaniach Kreatywki rodzice mogą zaobserwować w jaki sposób dobieramy charakter muzyki do poszczególnych zabaw, jednakże jest to wybór nakierowany na cel grupowy.
Inaczej ma się rzecz ze słuchaniem muzyki w zaciszu domowym, gdzie preferencje i potrzeby słuchaczy stanowią główne kryterium. Pamiętajmy zatem o zachowaniu najważniejszych zasad.
Przede wszystkim muzyka nie może nikomu przeszkadzać, nie może być zbyt głośno (małe dzieci dużo dotkliwiej odczuwają większą dawkę decybeli), nie powinna zawierać dużo niskich częstotliwości ani zbyt agresywnego rytmu. Powinna natomiast mieć jasną, przejrzystą formę o zrozumiałych tematach melodycznych.
W celu wyciszenia i uspokojenia dziecka używamy kompozycji o cechach wymienionych już wyżej.
Jeśli chcemy maluszka zaktywizować do działania najlepiej włączyć muzykę o żywszych tempach. Naukowcy polecają tu utwory barokowe, a więc takich kompozytorów jak Johann Sebastian Bach, Antonio Vivaldi, czy Georg Philipp Telemann.
Dzieci o niespożytej energii muszą ją od czasu do czasu wyładowywać – najlepiej w pożądany, ukierunkowany sposób. Jednym z nich jest taniec (swobodny) z delikatnym, wzmacniającym przepychaniem przy bardzo żywej muzyce (tempa: allegro, vivo, vivace, presto). Jeżeli takie rozładowanie zapewnimy dziecku tuż przed planowaną inną aktywnością, wymagającą większego skupienia lub przed nocnym wyciszeniem, wówczas z pewnością osiągniemy lepsze rezultaty.
Nie dotyczy to oczywiście dzieci spokojnych, dla których taka żywa zabawa będzie z całą pewnością rozładowaniem, ale zmęczy je na tyle, że wskazany będzie już tylko odpoczynek.
Osobny rozdział stanowi muzyka jako część zabawy. Dzieci uwielbiają zabawy z rytmem, który wpływa niezwykle stymulująco na wiele aspektów rozwoju. Polecam tutaj muzykę Raimonda Lapa z serii „Muzyka bobasa”, która doskonale nadaje się jako podkład do wielu zabaw przy muzyce. W kompozycje te wplecione są przeróżne odgłosy, które dodatkowo ćwiczą percepcję maluchów.
Na rynku muzycznym jest dostępnych kilka różnych kompilacji z muzyką polecaną dla dzieci. Można oczywiście po nie sięgnąć i znaleźć coś dla siebie. Należą chociażby do nich:
„Muzyka dla ucha malucha” DUX 2 CD
„Mozart. Pour les enfants” EMI Classics 2 CD
"Mozart for my baby" Virgin Classics 1 CD
oraz już wkrótce na rynku "Bach for my baby"
Przestrzegam natomiast przed innymi tak zwanymi “składakami”, które choć w atrakcyjnych cenach zawierają bardzo często (choć nie zawsze) wykonania o wątpliwej wartości artystycznej, a nawet estetycznej. Jeżeli jednak znaleźliśmy płytę, której zawartość bardzo nam odpowiada – upewnijmy się u kompetentnego sprzedawcy o jakości wykonania. Taką fachową poradę z pewnością uzyskają Państwo w sklepie www.dalga.pl.
Czy to ważne w przypadku małych dzieci? A czy człowiek od dzieciństwa stykający się z brzydkimi przedmiotami rozwinie w sobie poczucie estetyki i potrzebę piękna?
Co z tymi, którzy nie lubią muzyki poważnej?
Mają prawo. Nie każdy musi lubić muzykę poważną nawet, jeśli ją ceni. De gustibus non est disputandum! – jak brzmi odwieczne prawo. Jeżeli chętnie słuchamy muzyki rozrywkowej to wybierzmy spośród znanych kompozycji te, które mają podobne cechy do wyżej wymienionych pamiętając szczególnie o niezbyt wysokim poziomie głośności. Najlepiej jednak spróbować wówczas włączyć do słuchanego repertuaru odgłosy przyrody, które od wieków wpływają na człowieka regenerująco i wzmacniająco. Poszukajmy płyt z nagraniami głosów ptaków, szumu morza, wodospadu i innych odgłosów natury. Również przy tych dźwiękach wspaniale rozwija się percepcja dziecka.
Najpiękniejszy śpiew mamy
Możemy w naszej domowej fonotece posiadać największe dzieła muzyczne, w najlepszych wykonaniach, z najdoskonalszymi wskazaniami technicznymi nagrań, a i tak dla malucha najpiękniejszy na świecie jest głos mamy (i taty, oczywiście!). Dlatego, niezależnie od umiejętności i poczucia własnej wartości w tym względzie, nie szczędźmy dziecku tego, czego mamy pod dostatkiem – własnego głosu. To rodziców śpiew, czy nucenie daje największe oparcie emocjonalne, poczucie stabilności, zaspokojenie potrzeby uwagi i przynależności.
Kiedy na pierwszy koncert?
Już! Teraz jest odpowiednia chwila. Kreatywka zaprasza dzieci od pierwszych dni życia z rodzicami na specjalnie dla nich przygotowane Koncerty Dziecinnie Proste, gdzie repertuar jest dostosowany do dziecięcej percepcji, a wnętrze sali koncertowej do ich potrzeby ruchu i poczucia bezpieczeństwa.
Skorzystajmy jednak z każdej nadarzającej się okazji, aby wspólnie odczuć radość kulturalnego przeżycia. Nawet jeśli będzie to chwilowe zatrzymanie obok ulicznego muzyka. Jeśli ta muzyka Wam się spodoba, cieszcie się chwilą! Muzyka na żywo wszak nie ma sobie równej, a do tego jest niepowtarzalna okazja podejścia bardzo blisko i obejrzenia instrumentu oraz zaobserwowania techniki wydobywania dźwięku.
Konieczny odpoczynek
Pamiętajmy, że układ nerwowy człowieka musi odpoczywać! Nawet bardzo dobre, sprawdzone formy stymulacji rozwoju mogą wyrządzić krzywdę, jeśli są stosowane w nadmiarze. Dziecko musi mieć czas przeznaczony na rozwój jak i czas na odpoczynek bez ruchu, światła i dźwięku. Tylko w bezruchu, ciemności i ciszy układ nerwowy człowieka odpoczywa. Dlatego nie zostawiajmy włączonego światła i grającej, nawet cicho płyty, nie kołyszmy śpiącego już dziecka. Pomóżmy mu zasnąć, jeśli samo jeszcze nie potrafi, a następnie dajmy mu to, czego w tym momencie najbardziej potrzebuje – spokój.
Iwona Grenda
W życiu prenatalnym
Dziecko słyszy już na długo przed urodzeniem. Nie tylko słyszy, ale też słucha i może mieć swoje ulubione kompozycje, podczas słuchania których wyraźnie się ożywia lub uspokaja. Mimo, że dźwięki muzyki dobiegają do dziecka wygłuszone przez warstwę skóry i wód płodowych to dziecko potrafi już rozpoznawać melodie.
Naukowcy jednak twierdzą, że na preferencje dziecka przed urodzeniem ma największy wpływ przyjemność odczuwana przez matkę. W organizmie człowieka, który słucha ulubionej muzyki wytwarza się hormon szczęścia i to właśnie on powoduje, że dziecko w łonie matki słuchającej ulubionych kompozycji odczuwa przyjemność. Mamy zatem mają olbrzymi wpływ na preferencje muzyczne swojego dziecka, ale też ogromną szansę, by już na tym etapie wyrabiać jego gust. Jeżeli chcemy, aby nasze dziecko lubiło muzykę poważną to można już podczas ciąży serwować maluszkowi porcję muzycznych doświadczeń. Oczywiście pod warunkiem, że mama słuchając muzyki poważnej nie zaciska zębów, aby wytrzymać jeszcze jedną część symfonii, bo wówczas odniesie przeciwny skutek!
Po urodzeniu
Moment przyjścia na świat jest dla dziecka olbrzymim szokiem. Jego poczucie bezpieczeństwa zostaje zachwiane, a wszystkie zmysły zostają zbombardowane ogromną ilością różnorodnych bodźców, niekoniecznie odczuwanych jako przyjemne. Jeśli dziecko szybko znajdzie się w ramionach matki to strach i niepewność szybko przemijają. Gdy mama przemawia do swojego maleństwa, ono słyszy tak dobrze znany mu głos i uspokaja się. Można wówczas zwiększyć poczucie bezpieczeństwa zapewniając dziecku więcej dobrze mu znanych dźwięków w postaci słuchanych wcześniej kompozycji. Oczywiście najodpowiedniejszą muzyką będą łagodne dźwięki o dość wysokiej częstotliwości, konsonansowej harmonii, z melodyjnymi, wyrazistymi tematami, koniecznie w tonacjach durowych, w niespiesznych tempach. Taka muzyka wpłynie łagodząco i uspokajająco na skołatany układ nerwowy małego człowieka, a jednocześnie poprawi nastrój świeżo upieczonej mamy.
Co to jednak oznacza w praktyce? Po jakie utwory i których kompozytorów sięgnąć? Chcąc dać możliwie najlepsze wskazówki rodzicom nie obeznanym z muzycznymi arkanami polecę spośród ogromu dostępnego repertuaru muzykę instrumentalną Wolfganga Amadeusza Mozarta. Spośród nagrań wybieramy części pogodne, które mają dopisek „dur” (w odróżnieniu od „moll”) oraz tempo wolne lub umiarkowane (largo, larghetto, adagio, andante, andantino, moderato). Następnie spośród bogactwa kompozycji tego kompozytora wybieramy te, które nam się najbardziej podobają.
Baraszkujący eksplorator
Maluszek szczęśliwie szybko zapomina niedogodności z pierwszych chwil życia i jeśli tylko ma zapewnione podstawowe potrzeby, bardzo szybko rusza na poznawanie świata. Najpierw to co najbliżej, a później stopniowo coraz dalej. Radość i energia towarzysząca dziecku w tym czasie nie ma sobie równej. Iluż dorosłych wzdycha zazdrośnie marząc o takiej pasji podczas wszystkich działań!
W tym momencie sprawa z poleceniem dobrej dla dziecka muzyki ogromnie się komplikuje, gdyż zależy to zarówno od temperamentu i upodobań dziecka, od momentu w ciągu dnia, jak i od celu jaki chcemy osiągnąć. Na spotkaniach Kreatywki rodzice mogą zaobserwować w jaki sposób dobieramy charakter muzyki do poszczególnych zabaw, jednakże jest to wybór nakierowany na cel grupowy.
Inaczej ma się rzecz ze słuchaniem muzyki w zaciszu domowym, gdzie preferencje i potrzeby słuchaczy stanowią główne kryterium. Pamiętajmy zatem o zachowaniu najważniejszych zasad.
Przede wszystkim muzyka nie może nikomu przeszkadzać, nie może być zbyt głośno (małe dzieci dużo dotkliwiej odczuwają większą dawkę decybeli), nie powinna zawierać dużo niskich częstotliwości ani zbyt agresywnego rytmu. Powinna natomiast mieć jasną, przejrzystą formę o zrozumiałych tematach melodycznych.
W celu wyciszenia i uspokojenia dziecka używamy kompozycji o cechach wymienionych już wyżej.
Jeśli chcemy maluszka zaktywizować do działania najlepiej włączyć muzykę o żywszych tempach. Naukowcy polecają tu utwory barokowe, a więc takich kompozytorów jak Johann Sebastian Bach, Antonio Vivaldi, czy Georg Philipp Telemann.
Dzieci o niespożytej energii muszą ją od czasu do czasu wyładowywać – najlepiej w pożądany, ukierunkowany sposób. Jednym z nich jest taniec (swobodny) z delikatnym, wzmacniającym przepychaniem przy bardzo żywej muzyce (tempa: allegro, vivo, vivace, presto). Jeżeli takie rozładowanie zapewnimy dziecku tuż przed planowaną inną aktywnością, wymagającą większego skupienia lub przed nocnym wyciszeniem, wówczas z pewnością osiągniemy lepsze rezultaty.
Nie dotyczy to oczywiście dzieci spokojnych, dla których taka żywa zabawa będzie z całą pewnością rozładowaniem, ale zmęczy je na tyle, że wskazany będzie już tylko odpoczynek.
Osobny rozdział stanowi muzyka jako część zabawy. Dzieci uwielbiają zabawy z rytmem, który wpływa niezwykle stymulująco na wiele aspektów rozwoju. Polecam tutaj muzykę Raimonda Lapa z serii „Muzyka bobasa”, która doskonale nadaje się jako podkład do wielu zabaw przy muzyce. W kompozycje te wplecione są przeróżne odgłosy, które dodatkowo ćwiczą percepcję maluchów.
Na rynku muzycznym jest dostępnych kilka różnych kompilacji z muzyką polecaną dla dzieci. Można oczywiście po nie sięgnąć i znaleźć coś dla siebie. Należą chociażby do nich:
„Muzyka dla ucha malucha” DUX 2 CD
„Mozart. Pour les enfants” EMI Classics 2 CD
"Mozart for my baby" Virgin Classics 1 CD
oraz już wkrótce na rynku "Bach for my baby"
Przestrzegam natomiast przed innymi tak zwanymi “składakami”, które choć w atrakcyjnych cenach zawierają bardzo często (choć nie zawsze) wykonania o wątpliwej wartości artystycznej, a nawet estetycznej. Jeżeli jednak znaleźliśmy płytę, której zawartość bardzo nam odpowiada – upewnijmy się u kompetentnego sprzedawcy o jakości wykonania. Taką fachową poradę z pewnością uzyskają Państwo w sklepie www.dalga.pl.
Czy to ważne w przypadku małych dzieci? A czy człowiek od dzieciństwa stykający się z brzydkimi przedmiotami rozwinie w sobie poczucie estetyki i potrzebę piękna?
Co z tymi, którzy nie lubią muzyki poważnej?
Mają prawo. Nie każdy musi lubić muzykę poważną nawet, jeśli ją ceni. De gustibus non est disputandum! – jak brzmi odwieczne prawo. Jeżeli chętnie słuchamy muzyki rozrywkowej to wybierzmy spośród znanych kompozycji te, które mają podobne cechy do wyżej wymienionych pamiętając szczególnie o niezbyt wysokim poziomie głośności. Najlepiej jednak spróbować wówczas włączyć do słuchanego repertuaru odgłosy przyrody, które od wieków wpływają na człowieka regenerująco i wzmacniająco. Poszukajmy płyt z nagraniami głosów ptaków, szumu morza, wodospadu i innych odgłosów natury. Również przy tych dźwiękach wspaniale rozwija się percepcja dziecka.
Najpiękniejszy śpiew mamy
Możemy w naszej domowej fonotece posiadać największe dzieła muzyczne, w najlepszych wykonaniach, z najdoskonalszymi wskazaniami technicznymi nagrań, a i tak dla malucha najpiękniejszy na świecie jest głos mamy (i taty, oczywiście!). Dlatego, niezależnie od umiejętności i poczucia własnej wartości w tym względzie, nie szczędźmy dziecku tego, czego mamy pod dostatkiem – własnego głosu. To rodziców śpiew, czy nucenie daje największe oparcie emocjonalne, poczucie stabilności, zaspokojenie potrzeby uwagi i przynależności.
Kiedy na pierwszy koncert?
Już! Teraz jest odpowiednia chwila. Kreatywka zaprasza dzieci od pierwszych dni życia z rodzicami na specjalnie dla nich przygotowane Koncerty Dziecinnie Proste, gdzie repertuar jest dostosowany do dziecięcej percepcji, a wnętrze sali koncertowej do ich potrzeby ruchu i poczucia bezpieczeństwa.
Skorzystajmy jednak z każdej nadarzającej się okazji, aby wspólnie odczuć radość kulturalnego przeżycia. Nawet jeśli będzie to chwilowe zatrzymanie obok ulicznego muzyka. Jeśli ta muzyka Wam się spodoba, cieszcie się chwilą! Muzyka na żywo wszak nie ma sobie równej, a do tego jest niepowtarzalna okazja podejścia bardzo blisko i obejrzenia instrumentu oraz zaobserwowania techniki wydobywania dźwięku.
Konieczny odpoczynek
Pamiętajmy, że układ nerwowy człowieka musi odpoczywać! Nawet bardzo dobre, sprawdzone formy stymulacji rozwoju mogą wyrządzić krzywdę, jeśli są stosowane w nadmiarze. Dziecko musi mieć czas przeznaczony na rozwój jak i czas na odpoczynek bez ruchu, światła i dźwięku. Tylko w bezruchu, ciemności i ciszy układ nerwowy człowieka odpoczywa. Dlatego nie zostawiajmy włączonego światła i grającej, nawet cicho płyty, nie kołyszmy śpiącego już dziecka. Pomóżmy mu zasnąć, jeśli samo jeszcze nie potrafi, a następnie dajmy mu to, czego w tym momencie najbardziej potrzebuje – spokój.
Iwona Grenda
Czy Twoje dziecko jest uzależnione od Internetu?
Uzależnienie od Internetu zaczyna być takim samym problemem jak alkoholizm czy narkomania. Szacuje się, że na całym świecie blisko 30 milionów ludzi jest uzależnionych od Internetu i liczba ta będzie wzrastać.
1. Czy czujesz że Twoje dziecko jest zaabsorbowane Internetem (myśli o poprzednich, bądź następnych pobytach w sieci)?
2. Czy czuje potrzebę używania Internetu przez coraz dłuższe okresy czasu ?
3. Czy wielokrotnie miało nieudane próby kontroli, ograniczenia czasu lub zaprzestania korzystania z Internetu?
4. Czy dziecko czuje się niespokojne, markotne, zirytowane, przygnębione gdy nie może korzystać z Internetu?
5. Czy pozostaje w sieci dłużej niż pierwotnie planowało?
6. Czy ryzykuje utratę znajomości z przyjaciółmi, zaniedbuje naukę z powodu Internetu?
7. Czy oszukuje Cię, aby ukryć narastający problem Internetu?
8. Czy używa Internetu jako sposobu na ucieczkę od problemów lub sposobu na pogorszony nastrój (uczucia bezradności, winy, lęku, depresji)?
Young twierdzi, że jeśli osoba, biorąc po uwagę okres ostatniego roku, odpowie na pięć z powyższych twierdzeń "tak", to jest uzależniona od Internetu. Cierpi na syndrom "Pathological Internet Use" czyli patologicznego korzystania z Internetu. Jeśli zauważysz powyższe objawy u swojego dziecka może to być alarmującym sygnałem, że spędza w Internecie zbyt wiele czasu i może być już uzależnione od Sieci. Więcej o samym problemie uzależnienia przeczytasz na stronie http://www.pornostop.firmowa.eu.
Na początku warto powiedzieć, że początkujący internauci z reguły przeżywają fascynację Internetem. Nie oznacza to automatycznie uzależnienia. Dopóki Internet nie przeszkadza w codziennym życiu, nie ma powodów do zmartwienia. O uzależnieniu można mówić, gdy z powodu Internetu dochodzi do notorycznego zaniedbywanianauki, zabawy czy rodziny.
Internetoholizm często dotyka dzieci, które mają już inne problemy np. emocjonalne, a uzależnienie od Internetu jest odzwierciedleniem tego, co w nich się dzieje. Należy dowiedzieć się w pierwszej kolejności czy dziecko ma jakieś problemy. Być może są to kłopoty w szkole, problemy w kontaktach z innymi, niskie poczcie własnej wartości a może niewłaściwe relacje rodzinne.
Spróbuj dowiedzieć się czy jakaś sytuacja nie wpływa na dziecko negatywnie iporozmawiaj z nim o tym. Internet może być nie przyczyną, a skutkiem, ucieczką od problemów.
W tej sytuacji nacisk należy położyć na poprawę radzenia sobie z frustracjami, stresującymi sytuacjami czy konfliktami. Sprzyja to wyjściu z nałogu. Można również ustalić z dzieckiem ograniczenie czasu spędzanego przez nie w Internecie, zachęcać dopodjęcia innych form aktywności w rzeczywistym świecie (kółka zainteresowań, basen itp.).
Całkowite zabranianie korzystania z Sieci nie doprowadzi do poprawy sytuacji a może stworzyć dodatkowe problemy i konflikty. To tak jakby zabraniać alkoholikowi pić alkohol. Jeśli nie sięgniemy do przyczyn nałogu, taką postawą na dłuższa metę nic nie wskóramy. W rozwiązaniu problemu może być pomocna bezpłatna publikacja pt.Mały Poradnik Internetoholika - czyli jak wygrać z nałogiem korzystania z Internetu, napisana przez Konrada Dudka na bazie osobistych doświadczeń. Autor ma nadzieję, że sposoby walki z nałogiem opisane w tym poradniku skutecznie pomogąkażdemu uwolnić się od internetowego nałogu.
Pomocne w regulowaniu czasu dostępu dziecka do Internetu są specjalne programy kontrolne. Jednym z nich jest Opiekun Dziecka - program do kontroli rodzicielskiej, blokujący szkodliwe treści internetowe i umożliwiający ograniczenie czasu spędzanego przez dziecko w Sieci. Wersję demonstracyjną programu można pobrać ze stronyGablotka Szkolna
Każdemu dziecku można przydzielić odpowiednie - dzienne lub tygodniowe - limity sieciowej aktywności, po przekroczeniu których dostęp do Internetu będzie zablokowany. O tym natomiast co podopieczny robi w czasie korzystania z Internetu (tzn. jakie strony otwierał bądź próbował otwierać) poinformuje rodzica specjalny plik z logami gdzie program rejestruje w tle każdy krok obsługującego komputer użytkownika.
Internet, tak jak większość rzeczy na tym świecie, sam w sobie nie jest zły. Ba, jest prawdopodobnie jednym z najwspanialszych wynalazków ludzkości, który niewątpliwie już zrewolucjonizował życie nas wszystkich.
Niestety, wszystko co dobre ma swoje granice. Zasada jest prosta – we wszystkim musimy zachować umiar. Jeżeli tego nie zrobisz, przepadłeś! Wpaść w nałóg, to jak wdepnąć w bagno.
Józef Łysikowski
Uzależnienie od Internetu może być definiowane jako zaburzenie kontroli impulsów nie zatruwające organizmu. Wpływa ono na pogorszenie funkcjonowania człowieka w różnych sferach życia: społecznej, zawodowej i psychologicznej.
Aby rozpoznać, czy Twoje dziecko jest uzależnione od Internetu, odpowiedz sobie na następujące pytania:
1. Czy czujesz że Twoje dziecko jest zaabsorbowane Internetem (myśli o poprzednich, bądź następnych pobytach w sieci)?
2. Czy czuje potrzebę używania Internetu przez coraz dłuższe okresy czasu ?
3. Czy wielokrotnie miało nieudane próby kontroli, ograniczenia czasu lub zaprzestania korzystania z Internetu?
4. Czy dziecko czuje się niespokojne, markotne, zirytowane, przygnębione gdy nie może korzystać z Internetu?
5. Czy pozostaje w sieci dłużej niż pierwotnie planowało?
6. Czy ryzykuje utratę znajomości z przyjaciółmi, zaniedbuje naukę z powodu Internetu?
7. Czy oszukuje Cię, aby ukryć narastający problem Internetu?
8. Czy używa Internetu jako sposobu na ucieczkę od problemów lub sposobu na pogorszony nastrój (uczucia bezradności, winy, lęku, depresji)?
Young twierdzi, że jeśli osoba, biorąc po uwagę okres ostatniego roku, odpowie na pięć z powyższych twierdzeń "tak", to jest uzależniona od Internetu. Cierpi na syndrom "Pathological Internet Use" czyli patologicznego korzystania z Internetu. Jeśli zauważysz powyższe objawy u swojego dziecka może to być alarmującym sygnałem, że spędza w Internecie zbyt wiele czasu i może być już uzależnione od Sieci. Więcej o samym problemie uzależnienia przeczytasz na stronie http://www.pornostop.firmowa.eu.
Co zrobić, jeśli podejrzewasz, że Twoje dziecko jest uzależnione od Internetu?
Na początku warto powiedzieć, że początkujący internauci z reguły przeżywają fascynację Internetem. Nie oznacza to automatycznie uzależnienia. Dopóki Internet nie przeszkadza w codziennym życiu, nie ma powodów do zmartwienia. O uzależnieniu można mówić, gdy z powodu Internetu dochodzi do notorycznego zaniedbywanianauki, zabawy czy rodziny.
Internetoholizm często dotyka dzieci, które mają już inne problemy np. emocjonalne, a uzależnienie od Internetu jest odzwierciedleniem tego, co w nich się dzieje. Należy dowiedzieć się w pierwszej kolejności czy dziecko ma jakieś problemy. Być może są to kłopoty w szkole, problemy w kontaktach z innymi, niskie poczcie własnej wartości a może niewłaściwe relacje rodzinne.
Spróbuj dowiedzieć się czy jakaś sytuacja nie wpływa na dziecko negatywnie iporozmawiaj z nim o tym. Internet może być nie przyczyną, a skutkiem, ucieczką od problemów.
W tej sytuacji nacisk należy położyć na poprawę radzenia sobie z frustracjami, stresującymi sytuacjami czy konfliktami. Sprzyja to wyjściu z nałogu. Można również ustalić z dzieckiem ograniczenie czasu spędzanego przez nie w Internecie, zachęcać dopodjęcia innych form aktywności w rzeczywistym świecie (kółka zainteresowań, basen itp.).
Całkowite zabranianie korzystania z Sieci nie doprowadzi do poprawy sytuacji a może stworzyć dodatkowe problemy i konflikty. To tak jakby zabraniać alkoholikowi pić alkohol. Jeśli nie sięgniemy do przyczyn nałogu, taką postawą na dłuższa metę nic nie wskóramy. W rozwiązaniu problemu może być pomocna bezpłatna publikacja pt.Mały Poradnik Internetoholika - czyli jak wygrać z nałogiem korzystania z Internetu, napisana przez Konrada Dudka na bazie osobistych doświadczeń. Autor ma nadzieję, że sposoby walki z nałogiem opisane w tym poradniku skutecznie pomogąkażdemu uwolnić się od internetowego nałogu.
Pomocne w regulowaniu czasu dostępu dziecka do Internetu są specjalne programy kontrolne. Jednym z nich jest Opiekun Dziecka - program do kontroli rodzicielskiej, blokujący szkodliwe treści internetowe i umożliwiający ograniczenie czasu spędzanego przez dziecko w Sieci. Wersję demonstracyjną programu można pobrać ze stronyGablotka Szkolna
Każdemu dziecku można przydzielić odpowiednie - dzienne lub tygodniowe - limity sieciowej aktywności, po przekroczeniu których dostęp do Internetu będzie zablokowany. O tym natomiast co podopieczny robi w czasie korzystania z Internetu (tzn. jakie strony otwierał bądź próbował otwierać) poinformuje rodzica specjalny plik z logami gdzie program rejestruje w tle każdy krok obsługującego komputer użytkownika.
Internet, tak jak większość rzeczy na tym świecie, sam w sobie nie jest zły. Ba, jest prawdopodobnie jednym z najwspanialszych wynalazków ludzkości, który niewątpliwie już zrewolucjonizował życie nas wszystkich.
Niestety, wszystko co dobre ma swoje granice. Zasada jest prosta – we wszystkim musimy zachować umiar. Jeżeli tego nie zrobisz, przepadłeś! Wpaść w nałóg, to jak wdepnąć w bagno.
Im dalej zabrnąłeś, tym ciężej się z tego nałogu wydostać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)