piątek, 7 października 2011

Po co nam osądzanie? Czy to coś złego?

Jako dzieci próbujemy tworzyć siebie na potrzeby rodziców. Próbujemy dopasować się do ich wymagań wobec nas. Tworzymy doskonały obraz po to by być wystarczająco dobrymi dla naszych rodziców, potem nauczycieli, przyjaciół, przełożonych...


Jako dzieci próbujemy tworzyć siebie na potrzeby rodziców. Próbujemy dopasować się do ich wymagań wobec nas. Tworzymy doskonały obraz po to by być wystarczająco dobrymi dla naszych rodziców, potem nauczycieli, przyjaciół, przełożonych...

Boimy się odrzucenia, pragniemy być akceptowani, więc zakładamy maski. Tworzymy takie maski na każde potrzeby, bo wydaje nam się, że tak właśnie powinniśmy postępować. 

Jednak nigdy nie jesteśmy wytworzonym obrazem. Powstaje wewnętrzny konflikt. Przestajemy zauważać siebie i być sobą, tymi elementami bez maski.

Przestajemy się zachowywać tak jak chcemy i robić to co chcemy naprawdę. Następuje odrzucenie siebie. Stajemy się niewolnikami i trudno tu mówić o szczęściu...

Efektem tego jest coś co często nazywane jest "lustrem". Projektujemy na zewnątrz nasze braki i niedoskonałości. Można to wykorzystać na dwa sposoby. Trwać w odrzucaniu lub wprowadzać zmiany w sobie.

Odrzucanie polega na krytykowaniu i pouczaniu innych, na ślepocie, że chodzi o nas samych. Zmiany, na zauważaniu, że "coś w tym jest" i przyjżeniu się co można w sobie polepszyć, bo sami nie jesteśmy w stanie zobaczyć co jest do uleczenia w sobie. Widzimy to w otaczających nas ludziach. Celem takiego widzenia jest akceptacja siebie i pokochanie siebie takimi, jakimi jesteśmy naprawdę.

Wymaga to uczciwości wobec samych siebie, a nie wobec innych, pokory i ciągłej uwagi. Takie projektowanie jest odruchowe, nie jesteśmy tego do końca świadomi i czasem trudno nam je rozpoznać. Nie dowierzamy lub ignorujemy znaki. W rzeczywistości nic nie dzieje się na zewnątrz, to wszystko dzieje się w nas, a pojawiający się ludzie mają nam pomóc zauważyć to co warto w sobie zmienić.

Spojrzenie w głąb siebie, zobaczenie siebie i własnego zachowania, widzenie jakie to jest naprawdę pomaga odzyskać swoją własną moc do działania. Stajemy się niezależni i prawdziwi. Akceptujemy siebie i kochamy. Nic nie jest w stanie nas wytrącić z równowagi. 

To nazywam swoją nową wolnością i swoim nowym szczęściem.



jaras jarty

Jak zostać super nianią?

Tym razem problem, który dotyczy niejednego z nas czyli... Jak zostać super nianią? W weekend zapracowani rodzice odetchną od codziennych obowiązków i będą mogli poświęcić ten czas dla rodziny. Dla niektórych to szczególna chwila, często nawet jedyna, aby porozmawiać ze swoimi dziećmi. 


Również Dzień Matki Dzień dziecka czy Święta spędzane wspólnie, to dobry moment, by przez chwilę zastanowić się nad swoimi relacjami w rodzinie. 

Często słyszymy, lub sami stykamy się na co dzień z problemami pomiędzy rodzicami, a dziećmi. Takie nieporozumienia na linii rodzice - dzieci często nazywamy konfliktem pokoleń

Jednak czy on rzeczywiście istnieje? Czy spory wynikają tylko z różnicy wieku? A może takie problemy mają swoje korzenie w wychowaniu? 

Każdy młody człowiek przechodzi okres buntu. Fakt ten dotyczy wszystkich. Rodzice również w swoim życiu mieli taki czas. 

Określenie "konflikt pokoleń" jest zatem przesadzone. To raczej wymiana zdań wynikająca często z odmiennych poglądów. Nieporozumienia i spory mają swoje źródło w tym, iż ludzie bardziej wolą mówić niż słuchać. Szczególnie rodzice, często nie mając żadnych argumentów, wyrażają swoje zdanie kierując się nierzadko chęcią postawienia na swoim. 

Dzieci przestają więc mówić i wtedy nietrudno już do sytuacji, w której jedynym ratunkiem jest pomoc psychologa. Rodzice nie potrafią sobie poradzić ze swoimi podopiecznymi nie zdając sobie sprawy, że często problem tkwi nie w "zbuntowanych nastolatkach", a w nich samych. Zdarza się, że w takich rodzinach dochodzi także do agresji, co staje się już sprawą niebagatelną... 

Możliwe, że ten problem dotyczy lub będzie już wkrótce dotyczyć również Ciebie. Bycie rodzicem i wychowanie dzieci to odpowiedzialne i trudne zadanie. Lecz w każdej chwili możesz sięgnąć po praktyczne porady, dzięki którym sam możesz stać się "super nianią" :) 

Najważniejsze aby zarówno dorośli jak i dzieci nauczyli się najpierw słuchać, aby skutecznie ze sobą rozmawiać.

Gorąco polecam świetną książkę, która będzie pomocna
nie tylko w kontaktach z dziećmi, ale z każdym rozmówcą: 
"Jak słuchać by ludzie do nas mówili" autorstwa Hartley Mary.

Nie narzekajmy już więcej, że nie potrafimy się z nikim dogadać. Tak jak chemii czy matematyki - sztuki mówienia, trzeba się uczyć! Szczególnie jeśli naszym rozmówcą jest dziecko.



Aneta Styńska

Moje dziecko nie chce się uczyć

Edukacja to bardzo ważny etap w życiu każdego człowieka. Ideałem jest dobre wykształcenie, a żeby go zdobyć trzeba się uczyć. Co robić gdy dziecku brak chęci do nauki? Mądry rodzic powinien zająć się edukacją swojego dziecka na poważnie. Tym bardziej, że współczesna szkoła uczy w większości zupełnie niepotrzebnych rzeczy.


Edukacja to bardzo ważny etap w życiu każdego człowieka. Ideałem jest dobre wykształcenie, a żeby go zdobyć trzeba się uczyć. Co robić gdy dziecku brak chęci do nauki?

Mądry rodzic powinien zająć się edukacją swojego dziecka na poważnie. Tym bardziej, że współczesna szkoła uczy w większości zupełnie niepotrzebnych rzeczy.

Powodów, dla których dziecko nie chce się uczyć może być cała masa, przy czym przez naukę rozumiem tutaj naukę szkolną i odrabianie lekcji w domu. Nie jest moim celem doszukiwanie się dlaczego dzieci nie chcą się uczyć, bo wiadomo, że prawie zawsze dotrzemy do lenistwa.

Przymus jako metoda nauczania

Przymus jest chyba najbardziej podstawową i najprostszą metodą na uczenie dzieci. Do tego też najskuteczniejszą. Co “nowocześniejsi” rodzice być może tutaj ze mną się nie zgodzą, ale jest to metoda sprawdzona i stara jak świat. Przymus towarzyszy każdej władzy, a władza jest jednym z elementów rodzicielstwa. Przymus pozwala też na ograniczenie lenistwa dziecka, ale też naszego, ponieważ jako rodzice powinniśmy uczestniczyć aktywnie w nauczaniu dziecka.

Systematyczność

O tym jak ważna w nauce jest systematyczność wie każdy, kto kiedykolwiek czegokolwiek się uczył. Znany jest nam “syndrom studenta”, który odkłada wszystko na ostatnią chwilę. Ostatnia noc przed egzaminem wystarcza do zaliczenia wymaganej partii materiału. Niestety za parę dni z tej wiedzy nic właściwie w głowie nie zostaje.
Wiedza, żeby mogła być wykorzystana, musi być podawana w małych, zrozumiałych porcjach. Temu z pomocą przychodzi właśnie systematyczność. Codzienne wykładanie, tłumaczenie i przypominanie materiału może pomóc dziecku w skutecznym opanowaniu wiedzy.
Co robić, gdy dziecko nie ma tyle sprytu i zdolności do nauki?
Przede wszystkim nie stawiać mu zbyt wygórowanych wymagań. Często słyszę rodziców mówiącym dzieciom, że muszą mieć same piątki, czy szóstki. Celująca ocena nie będzie miała potem w życiu żadnej wartości. Będzie służyć do chlubienia się osiągnięciami szkolnymi przy każdej okazji. Co więcej, najlepsze oceny nigdy nie mają przełożenia na nasze dochody.

Nie katujmy dzieci wiedzą książkową

Polski system oświatowy wywodzi się w prostej linii z epoki socjalizmu i takim jest nadal. System ten m. in. zakłada, że wszyscy ludzie są tacy sami, mieszkają w takich samych domach (lub blokach z wielkiej płyty) oraz posiadają mniej więcej taką samą wiedzę. Nieliczne jednostki wybijające się zostają naukowcami. Wszyscy obywatele wiedzą dużo i tak naprawdę niewiele.
Konsekwencją tego jest “program”, który jest realizowany w szkołach. Nie jest on w najmniejszym nawet stopniu dostosowany do indywidualnych zdolności i predyspozycji kształconych dzieci. Dlatego też są one uczone w większości niepotrzebnych rzeczy.
Osobiście uważam, że w obliczu takiego stanu rzeczy nie warto zupełnie ładować dzieciom do głowy zbędnej i suchej wiedzy. Proponuję podejść do tego po najmniejszej linii oporu. Doprowadzić do tego, żeby dziecko miało wiedzę “na państwowe trzy” lub bardziej ambitnie “na cztery” i to wszystko.

Rozpoznać talenty i skupić się na najważniejszym

Uważny i kochający rodzic zna bardzo dobrze swoje dziecko. Potrafi rozpoznać zdolności jakie jego dziecko posiada. Jednak większość rodziców tłumi w sobie obserwacje. Poniekąd jest to wynik socjalistycznej edukacji, którą większość z nas przeszła.
Nie oszukujmy się. Państwowa szkoła może nie rozpoznać geniusza w naszym dziecku. Nawet jeśli tak jest, to ma małe szanse na pomoc w rozwijaniu swojego talentu. Nikt obcy nie pomoże mu tak jak ty.
Np. wiesz, że dziecko ma dar do matematyki. Wtedy możesz zorganizować mu dodatkowe zajęcie w domu, ale w taki sposób, żeby praktycznie pokazywać zastosowania matematyki. To samo dotyczy innych przedmiotów szkolnych, ale nie tylko. Często zdarza się, że dziecko ma jakiś dar, który wymyka się z szablonu szkolnej edukacji. Tak jest np. w przypadku zdolności plastycznych, które również niekształcone przygasają.

Nie znam się na tym, więc jak mogę pomóc dziecku

Nie wszyscy muszą znać się na wszystkim. To jest “możliwe” tylko w socjaliźmie. Jeśli wydaje ci się, że nie umiesz sam(a) na tyle dobrze, że nie będziesz w stanie nauczyć dziecka- nie martw się tym. Jeśli będziesz siedział(a) z dzieckiem przy lekcjach, to samemu(ej) nauczysz się potrzebnej wiedzy przy tej właśnie okazji. Jestem pewien, że możesz spokojnie opanować materiał z zakresu podstawówki i gimnazjum.

Najcenniejsza jest praktyczna wiedza

Tak naprawdę nikt z nas nie wie kim w przyszłości będzie jego dziecko. Nie wiemy też czy wykorzysta wiedzę, którą im przekażemy. Tym bardziej nie wiemy, czy wykorzysta kiedykolwiek wiedzę szkolną. Dlatego uważam, że warto skupić się na rozwijaniu indywidualnych zdolności dziecka bardziej, niż na ładowaniu w niego suchej wiedzy akademickiej. W rozwoju takich zdolności mogą pomóc zajęcia praktyczne, których powinno być jak najwięcej.



Jerzy Łach

Podrywanie nie jest wcale takie trudne:)

Podrywanie na czacie jest skuteczne ale wcale nie takie proste. Pamiętaj, że rozmawiając z dziewczyną mimo to iż robisz to wirtualnie, to ona jest żywym człowiekiem i odbiera wszystko tak jak przy normalnym spotkaniu. rając pokój rozmowy korzystaj tylko z lokalnych pokoi ...


Podrywanie na czacie jest skuteczne ale wcale nie takie proste. 

Pamiętaj, że rozmawiając z dziewczyną mimo to iż robisz to wirtualnie, to ona jest żywym człowiekiem i odbiera wszystko tak jak przy normalnym spotkaniu.


ETAP I



Wybierając pokój rozmowy korzystaj tylko z lokalnych pokoi Twojego miasta. Fakt, że masz tam mniejszy wybór ale szansa na spotkanie się z osobą która mieszka 400km od Ciebie są mizerne, a więc szkoda czasu. 
Jaki wybrać Nick? 
W Nicku (pseudonimie czatowym) unikaj stwierdzeń "samotny" "nieszczęśliwy" "opuszczony" "zdołowany" jaka dziewczyna będzie miała ochotę podjąć rozmowę narażając się na to że będzie musiała wyczytywać Twoje żale i smutki? Wystrzegaj się też Nicków typu "playboy" "Maczo" itp. Największą sympatią cieszą się nicki najprostsze typu "Misiek" "Poznaniak" i oczywiście imiona.


ETAP II


Zaczynając rozmowę musisz mieć już przygotowany temat. Unikaj krótkiego "Cze" "hej" najlepiej napisz "cześć" lub "witam" Przykładowe wzorcowe powitanie "czesc jestem z Wrocławia a Ty skąd? Zadając pierwsze pytanie powiedz też coś o sobie to dodatkowo zwróci zainteresowanie Tobą, a przecież to o to w tym wszystkim chodzi. Nie zadawaj pytań jakich tysiące zadają faceci nie wal z grubej rury na samym początku np. "jak wyglądasz" "chcesz się spotkać" takie pytania spalają Cię na wejściu. 
Idealnym wątkiem na początek rozmowy jest zapytanie się czy często czatujesz. Sam na to pytanie odpowiedz że bardzo rzadko, niech poczuje się wyróżniona. 
Zapytaj czym się zajmuje wyraź zdecydowane zainteresowanie jej pracą/szkołą. Pokaż że jesteś dżentelmenem i zadaj pytanie: 
"Czy mogę Ci zadać osobiste pytanie?" nigdy nie zdarzyło mi się, że nie mogłem . 
Zadaj osobiste już wyczekiwane przez kobietę pytanie "jakich lubisz facetów?" jeżeli odpowie że trudno powiedzieć lub opisze Ci kilka cech takiego facet zapytaj czy znalazła już takiego. 
Tym prostym sposobem dowiesz się czy jest wolna. Kontynuując rozmowę bądź dowcipny, opowiadaj, śmieszne, gagi, zdarzenia. 
Idealnym końcem pierwszej rozmowy będzie jeżeli to Ty pierwszy ją zakończysz poprzeć to słowami, że już dawno z nikim tak fajnie Ci się nie rozmawiało. Poproś o numer GG oczywiście podaj sam najpierw, przykład: "moglibyśmy jeszcze kiedyś porozmawiać? Moje gg: xxxxxxx, dasz mi swój numer?"



ETAP III czyli kontynuacja znajomości



Założyłem że w czasie pierwszej rozmowy okazałeś się zabawny i czarujący. 
Teraz kiedy masz już jej numer gg daj opis dla niej (bardzo to lubią) 
Pokaż że Ci na niej zależy tylko nie za szybko (!!!) po wypadnie to nienaturalnie rób to ostrożnie i stopniowo. 
Najlepiej jak będziesz jej pokazywał, że staje się dla Ciebie najważniejsza. 
Wspomnij kiedyś w rozmowie, że miałeś iść dziś z kumplami na piwo ale wolisz posiedzieć i popisać z nią. 
Nie zaszkodzi również odrobina zazdrości napisz coś o koleżance z pracy albo ze szkoły, sam też pytaj o kolegów o których pisze ona. 
Jak ognia unikaj ostrej krytyki wobec swoich EX partnerek. Wogóle staraj się za dużo o nich nie pisać i rozmawiać. 
Nie śpiesz się ze spotkaniem piszcie ze sobą około dwóch trzech tygodni, zresztą wcześniej czy później to ona je zaproponuje. 
Jeszcze jedna ważna rzecz nie kłam bezsensu np. jak wygladzasz, jaki masz samochód to wyjdzie przy pierwszym spotkaniu i narazisz się jeszcze na kilka wyzwisk które Ci pośle:) 
Oczywiście jeżeli już kłamiesz bądź ostrożny nie daj się złapać i myśl nad tym co piszesz. 
Uważaj na tak zwane testy czyli zachowuj stoicki spokój kiedy Ci wyśle obleśne niby swoje zdjęcia. 
Nie wpadaj w panike kiedy napisze że ma trójke dzieci albo AIDS. 
Najprawdopodobnie tylko Cie testuje i musisz w tym teście wypaść idealnie czyli wygląd, dzieci i jej choroba nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia. 
Kiedy już się dowiesz od niej samej że to test wykaż wściekłość ale oczywiście bardzo szybko jej to wspaniałomyślnie wybacz:) 
UWAGA! Na podpuchy mogą pisać do Ciebie jej koleżanki (oczywiście nie przyznają się do tego) i Cię zagadywać takie rozmowy kwituj szybko tym, że kogoś masz i najlepiej blokuj numer nie wdawaj się w żadną nawet najkrótszą dyskusje. 
A kiedy już nadejdzie długo oczekiwany dzień spotkania, ubierz się ładnie, ogol, wypachnij, przygotuj gotówke,kup kwiaty i prezerwatywy(NIE ZAPOMNIJ O KWIATACH!), nie schlej się jak świnia na tym spotkaniu. 
A masz całkiem duże szanse na udany sex średnio na 6-7 spotkaniu a kto wie może nawet i na dłuższy związek. 

Jeżeli mój poradnik pomógł Ci to pamietaj o nie roszczeniu do mnie żadnych pretensji z tego powodu, że się ożeniłeś lub zrobiłeś dziecko:) 
Sam przecież kazałem kupić Ci prezerwatywy:) 

POWODZENIA - Wierz mi będzie Ci potrzebne:)



Grzegorz Snarski